Category Archives: Reszta świata

„Can’t wait to get on the road again”

Trasa. Magiczne słowo. Ma wiele kontekstów i każdy intrygujący. Może to być droga: do celu, przez życie, podróż, może być niewiadoma, może być precyzyjnie zaplanowana. Ale ten blog jest (między innymi) o muzyce, a więc trasa koncertowa. Czytaliście “Młot Bogów” albo jakąkolwiek inną biografię zespołu rockowego? No to wiecie, co to oznacza. Oczywiście mamy trochę inne czasy, inne realia i możliwości. Ale zapewniam Was, że jedna rzecz jest wspólna – trasa koncertowa to najsilniejszy z narkotyków, jakie poznałem w swoim muzycznym życiu.

Wkład pracy organizacyjnej, koszty, ogarnięcie logistyki, urlopów, sprzętu, transportu, ustalenia z klubami, z innymi zespołami – to tytaniczna praca, którą trzeba wykonać i która powinna być ogarnięta przez sprawnego managera, który przez miesiąc poświęca się tylko temu… In a perfect world. W praktyce, ogarnialiśmy to we trzech. Jednocześnie pracując zawodowo, pracując dodatkowo, pracując po godzinach, pisząc teksty na blogi, grając próby, pisząc muzykę i teksty do nowych kawałków, zajmując się wcale nie prostymi sprawami prywatnymi i życiem codziennym. Czasem część z powyższych odkładając na drugi plan. Bo trasa koncertowa to jest kurwa coś. To jest magiczny moment, kiedy pakujemy sprzęt, upychamy, próbujemy różnych konfiguracji, czy jak paczka gitarowa wejdzie tak, to na dole zmieści się jeszcze walizka z multiefektem, czy wciskamy na górę, na wzmacniacze, ale wtedy może zlecieć, ale może przygnieciemy to stołkiem do bębnów i nie zleci?

ASLontheroad

Czytaj dalej