Problemem Petera Jacksona nie jest to, że kręci złe filmy

Bo kręci bardzo dobre. Jego problemem jest to, że Tolkien napisał genialne książki.

Oczywiście, że to refleksja po obejrzeniu ostatniej części Hobbita. Czy mi się podobał? Tak, chociaż bez zachwytów. Jak to możliwe? Ano tak, że lubię widowiskowe superprodukcje, od których nie wymagam niczego poza dobrą rozrywką. Jestem facetem, może nawet dość prostym, i lubię oglądać wojny, bitwy, walki, rozpierduchę, pożogę i temu podobne. Oglądało mi się ten film dobrze również dlatego, że od pierwszej części założyłem, że wszelkie porównania do papieru są bez sensu. No bo jak z książki w założeniu pisanej dla dzieci zrobić epickie, trzyczęściowe dzieło? W przypadku Władcy Pierścieni miało to sens, bo książka jest trochę dłuższa niż 316 stron Hobbita. A i tak sporo z filmu wypadło. W przypadku Hobbita natomiast trzeba było dołożyć.

Porównania nie mają więc sensu, dla “prawdziwych fanów” autora to i tak herezja, a reszta ludzi może sobie spokojnie iść obejrzeć kino z rozmachem i po amerykańsku i zwyczajnie się rozerwać. Nawet żrący popcorn wyjątkowo mnie nie wkurwiali.

Reklamy

6 thoughts on “Problemem Petera Jacksona nie jest to, że kręci złe filmy

  1. lavinka pisze:

    Czytałeś książkę? Oni nie dołożyli do Hobbita. Oni połowę z niego wycięli, za to skupili się w zasadzie na ostatnich kilkudziesięciu stronach książki (sama bitwa w książce to w zasadzie epizod bo na samym początku główny bohater traci przytomność, a gdy ją odzyskuje, w zasadzie jest pozamiatane). Ot, nawet nie interpretacja, po prostu luźny związek z książką. Inni bohaterowie, temat przewodni gdzieś tam w tle, po prostu kolejny film akcji.

    • Hej, czytałem 🙂 No właśnie o takim dokładaniu mówię, epizod zamieniony w 1/3 fabuły. Kolejny, fajny film akcji, którego nie ma sensu łączyć z książką.

      • lavinka pisze:

        Wiesz, tylko ludzie znający książkę mogą się czuć zawiedzeni. Mnie powstrzymał przed obejrzeniem filmu fragment trailera. Może nie każdy ma taką intuicję 😉 Inna sprawa, że akurat Hobbita nie nazwałabym genialną książką, raczej przeciętną (ale nie czuję się ekspertem, bliższe jest mi sci-fi i Kir Bułyczow, a raczej sam Wielki Guslar, oby ludzie z Hollywodd nigdy na niego nie trafili). Trylogia się skończyła, popyt na fantasy wysoki, to się kręci nadal. Ot $ nic więcej. W każdym razie żalu do reżysera nie mam, dzisiejsze „wielkie” kino nie nadaje się dla wymagającego odbiorcy. Ciekawe czy zrobią od nowa Wiedźmina, w sumie gra robi się sławna, jak wyczerpią Tolkiena, trzeba będzie szukać dalej.

      • Mam nadzieję, że zrobią, bo rodzima produkcja ma tylko dwa plusy: aktorstwo Żebrowskiego i muzykę Ciechowskiego.

        Żalu do Jacksona też nie mam, nie żałuję też tych 30zł za bilet, dostałem to, na co liczyłem: Prostą rozrywkę 🙂

      • lavinka pisze:

        O, to widzisz, ja z tego samego powodu czytam książki. Dla prostej rozrywki. I jak słyszę, że „powinno się czytać”, że ludzie się chwalą ile książek rocznie i coś tam coś tam, to mi się tylko chce śmiać. Od kina wymagam więcej niż od prozy, sama nie wiem czemu, ale tak właśnie jest.

      • Mnie rzeczywistość nauczyła, że bywa odwrotnie. Jedyny przypadek ekranizacji lepszej od prozy, jaki przychodzi mi do głowy, to „Skazani Na Shawshank”, ale nie jestem ekspertem kina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: