Muzyką we władzę

Historia nr 1

Dawno temu ukazała się płyta pod tytułem “Muzyka Przeciwko Rasizmowi”. Była to część kampanii społecznej antyfaszystowskiego stowarzyszenia “Nigdy Więcej”. Mnóstwo osób miało koszulki z logo kampanii (mam swoją do tej pory), mimo że nie każdy wiedział, że to cała kampania – ja na przykład dowiedziałem się tym dużo później, kupiłem koszulkę, bo uważałem, że muzyka jest na tyle silnym narzędziem (celowo nie piszę “bronią”), że można za jej pomocą wspierać słuszną sprawę.

Historia nr 2

Jakieś 10 lat temu byłem u mojego serdecznego kolegi Wojciecha we Wrocławiu. Wieczorem wybraliśmy się do jednego z popularnych wtedy squotów na koncert punkowy. Nie pamiętam, kto tam grał, ale to nie jest teraz istotne. Zapamiętałem słowa, które wypowiedział lider jednego z zespołów: „Jeśli ktoś myśli, że koncert punkowy nie jest manifestem politycznym, to jest w błędzie.”

Historia nr 3

Hymnem solidarności były „Mury” Jacka Kaczmarskiego, których przewrotny tekst, być może nie do końca zrozumiany u początków, niestety sprawdził się w kolejnych trzydziestu latach w 100%. Był on na tyle silnym symbolem Solidarności, że próbowano go wykorzystywać w kampaniach wyborczych również w ostatnich latach.

Historie niedawne

Pomarańczowej Rewolucji na Ukrainie, jakby jej politycznie z dzisiejszej perspektywy nie oceniać – budzącej wtedy ogromne nadzieje i entuzjazm w co najmniej dwóch narodach, przygrywali topowi ukraińscy i polscy artyści. Jednym z głównych “kanałów” krytyki George’a W. Busha była ta ze sceny, od Boba Dylana po A Perfect Circle czy – skrajnie – Zacka De La Rocha.

Historia najnowsza

Wczoraj pojawiły się kontrowersje wokół Darka Malejonka, który pojechał na Majdan, żeby zagrać koncert dla protestujących. Udało mu się zagrać tylko jedną piosenkę. Nakręcił materiał, zmontował teledysk, puścił w sieć. Spotkał się z hejtem, na który odpowiadał chociażby tutaj. Każdy, kto określa swoje stanowisko w jakiejś sprawie, jest zazwyczaj hejtowany. Najbezpieczniej jest nie mieć zdania, więc nic dziwnego, że jest jad. A w temacie Ukrainy specjalistów jest ostatnio całe mnóstwo. I każdy myśli co innego.

Historia wczorajsza

Wczoraj, gdy udostępniłem na fejsie apel pod tytułem “I Am A Ukrainian”, jeden z kolegów napisał, że oni (na Majdanie) nie potrzebują wsparcia duchowego, tylko amunicji. Ja nie mam amunicji. Mam swój profil na fejsie, mam bloga. Mam swoje słowo i zdanie, które mogę przekazywać dalej. A artyści mają swoje piosenki, które mogą dedykować tym ludziom na Majdanie, którzy stoją plecami przy murze. A stoją tam dlatego, że wierzą, że może być lepiej. A stanie w kasku, masce, durszlaku na głowie, deską czy tarczą w ręce to jest ich dla nich ostateczność.

Na szczęście nikt nam nie każe, nie zmusza nas do stawania po którejś ze stron. Mamy możliwość wyboru, ale nie mamy konieczności dokonywania go. Ani nikt, ani dramatyczna sytuacja nie zmusza nas do dokonywania wyborów. Ale ja traktuję to jako moralny obowiązek. Tak, jak napisałem, nie mam amunicji, to, co mam, to słowo. A jego, jak wynika chociażby ze wspomnianego manifestu, również ma znaczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: